- abcciaza.pl
- Historie Użytkowników
- Czekam nadal z nadzieją...
Czekam nadal z nadzieją...
Hej, chciałam opowiedzieć swoja historie. Od najdawniejszych lat marzyłam o dziecku i gdy przechodziłam obok kobiet z wózkami, odwracałam się i nie mogłam się napatrzeć na ich szczęście. Teraz jestem już mężatką i nareszcie myślałam, że moje marzenia się spełnią, ale co miesiąc czekało mnie rozczarowanie, gdy nadchodziła miesiączka.
Zawsze przez pierwszy dzień leżałam w łóżku, zalewając się łzami. Najgorsze było to, że wszystkie kobiety w rodzinie po kolei zachodziły w ciąże, tylko nie ja. Gdy któregoś miesiąca nie pojawiła mi się miesiączka, poczułam ogromne szczęście i jak najszybciej pobiegłam go lekarza. Że nie było mnie stać na prywatną wizytę, poszłam do przychodni do nas na wsi. Tam pan Doktor zbadał mnie i stwierdził, że mam powiększona macice i że to 2 miesiąc ciąży...
Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, dostałam receptę na witaminy i za tydzień miałam pojawić się na USG w szpitalu. Przez cały tydzień chodziłam jak w skowronkach, głaskałam brzuszek i powtarzałam co dzień ,,Kocham Cię, mój aniołku". Byłam taka szczęśliwa, nie da się tego opisać. Przyznam się nawet do tego, że siadywałam w pokoju i głaskając brzuszek śpiewałam kołysanki, miałam nadzieję, że mój aniołek je słyszy i jest szczęśliwy.
Pamiętam dobrze dzień, kiedy pojechałam z mężem na USG, było wcześnie rano, koło 7, gdy zajęłam kolejkę i czekałam aż zobaczę mój skarb pierwszy raz na jawie (bo widziałam go nie raz w snach). Około 9 przyszedł lekarz, byłam druga. Weszłam i położyłam się na łóżku. Mój wzrok wpatrzony był w monitor, po pewnej chwili usłyszałam ,,NIE MA CIĄŻY". To było okropne uczucie, jakiś koszmar, nie mogłam złapać oddechu. Przecież pozwolił mi wierzyć przez ten tydzień, że będę mamą. Nagle na mnie spojrzał i powiedział, że mam cystę wodno-litą na lewym jajniku i muszę iść jak najszybciej do szpitala. Kazał mi szukać szpitala, gdzie mi ją usuną laserowo i za pieniądze dość duże jak na mnie. Nie wyjaśnił nawet, co to jest i czemu nie umiał rozpoznać tego wcześniej, a nawet nie powiedział ,,przykro mi", nie patrzył nawet na mnie, gdy mi o tym mówił, potraktował jak jakąś rzecz. Był zimny i nieczuły. Zlecił kartkę badań i koniec, tak na szybkiego wszystko...
Świat nagle pędził, jeszcze wczoraj śpiewałam kołysanki ,a dziś zalewałam się łzami. Wiedziałam tylko tyle, że mam guz i muszę iść do szpitala. Pomyślałam, mam dopiero 23 lata, dlaczego ja??? Wtedy moja teściowa zaczęła wydzwaniać po lekarzach, szukając kogoś, kto mnie przyjmie jeszcze tego samego dnia.
Znalazł się jeden doktor, przyjął mnie poza kolejnością. Po zbadaniu powiedział mi, że to torbielka żółtego i że powinien zejść po podaniu luteiny dopochwowo. Był bardzo miły i podszedł do mnie, jak do człowieka, nie rzeczy. Wyjaśnił mi co to jest i czemu powstał. Powiedział, że nie wygląda mu to na żaden nowotwór, ale dla pewności kazał mi zrobić badanie Ca125, tzw. marker raka jajnika. Po tym miało się wyjaśnić, czy to zmiana nowotworowa. Norma to 35, a ja miałam, jak się później okazało, 9,53.
Nazajutrz pojechałam oddać krew, resztę dnia, aż do odebrania wyników, spędziłam w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach w Krakowie, błagając Boga o pomoc. Wysłuchał mnie, badanie wyszło dobrze, a torbiel zniknęła po miesiączce. Wróciłam w to święte miejsce również na drugi dzień, aby podziękować, chwalić Pana za jego łaski.
Do tej pory nie mogę się po tym otrząsnąć. Dziewczyny, apeluję do was, nigdy nie zaprzestańcie na wizycie u jednego tylko lekarza, jeśli spotka was jakaś choroba poważniejsza. Szukajcie pomocy i konsultacji, bo czasami może wam to uratować nie tylko psychikę, ale także i zdrowie. Minęło juz 3 miesiące, a ja nadal nie zaszłam w ukochaną ciążę, ale wciąż w moim złamanym serduszku pali się mała iskierka nadziei, że ja również doczekam chwili, gdy usłyszę w głośniku bicie serduszka, a potem przytulę do piersi mojego aniołka. Pozdrawiam wszystkie kobiety z nadzieją.






:) Wzruszająca historia, dzielna z ciebie osoba. Ja również staram się o aniołka, poroniłam w listopadzie i wiem, jak ciężko jest to wszystko przeżyć. Ciężkie są kolejne miesiące gdy przychodzi miesiączka zamiast upragnionej fasolki. Teraz opóźnia mi się okres o 3 dni, również jestem podekscytowana, ale zdaje sobie sprawę z tego, że może to zmiany hormonalne, a nie ciąża. Czekam z niecierpliwością do następnego tygodnia. I oby zarówno moje jak i Twoje marzenie wreszcie się spełniło.
Pozdrawiam
Atka
Dzięki, mam nadzieję, że wszystko się ułoży i obie przytulimy swoje skarby... Pozdrawiam!
Dobrze że masz w sobie dużo siły i wiary, a na pewno doczekasz się dzidziusia. Ja również się staram, a raczej za miesiąc będziemy mogli rozpocząć starania. Gdyż pod koniec grudnia 2009 w 12 tygodniu ciąży podczas usg dowiedziałam się, że mojemu dzidziusiowi nie bije serduszko. To był najgorszy dzień w moim życiu. Usłyszałam diagnozę, ciąża obumarła, było to okropne, nie do opisania, zalałam się łzami, dobrze że był razem ze mną mój mąż, bez niego nie dałabym rady. Na drugi dzień do szpitala, potwierdzenie diagnozy. Wywołali poronienie, na drugi dzień rano wyłyżeczkowanie jamy macicy, wigilie popołudniu wypisali mnie do domu. Nie mogłam dojść do siebie. Do dzisiaj zadaje sobie pytanie dlaczego ja. Mam teraz nadzieje, że tym razem się uda i usłyszę bicie małego serduszka. Tobie życzę pięknego dzidziusia jak najszybciej powodzenia!
Masz dużo siły i nadziei, bo ja po poronieniu i staraniu się od nowa. Swoją straciłam zaczynam się godzić z tym, że nie dane jest mi mieć drugie dziecko {bo mam córeczkę 8 letnią}.
Hej wiesz, miałam taką samą radość jak ty. Pani doktor na badaniu powiedziała, że mam macica powiększona i byłam najszczęśliwsza na świecie, na drugi dzień miałam robione usg i nie byłam w ciąży, czar prysnął, byłam załamana. Mąż czekał na telefon czy zostanie tatusiem czy nie. Zapłakana zadzwoniłam, że jeszcze nie zostanie tatusiem, usłyszałam słowa od męża nie załamuj się, przyjdzie wszystko będzie ok, a badania wyszły dobrze i też chodziłam do 3 lekarzy i nic. Nie mogę zajść w ciąże, ale mam na dzieję, że przyjdzie ten moment, że będę miała dzidzie. Tego pragnę z całego serca. Pozdrawiam
Mam 24 lata waz z mężem jesteśmy pielęgniarzami, staramy się o dzidziusia od pół roku. Obecnie miesiączka spóźnia mi się już czwarty dzień i mam żółte upławy, moja nadzieja rośnie z każdym dniem. Jeżeli kolejny raz nie będzie wymarzonego bobaska, to będziemy próbowali, aż do tych słów "gratuluję jest Pani w ciąży"..... siódme niebo .....
Dziewczyny nie możemy się poddawać i rozpaczać, uszy do góry. Z całego serca wierze w to, że kiedyś każda z nas przytuli do piersi własny ten najcenniejszy skarb. Trzymajcie się, pozdrawiam Madziuś
Ja też jestem w podobnej sytuacji 7,04 miałam łyżeczkowanie. Dzięki mojemu lekarzowi, który nie prowadził mojej ciąży odpowiednio. Minęło już ponad 2 tygodnie, a ja nadal nie mogę się otrząsnąć. Tak bardzo chciałam tego dzidziusia. Jeśli za jakiś czas zajdę w ciążę będę chyba siedziała cały czas w domu do 20 tygodnia. Trzymajcie się ciepło, życzę każdej maleństwa.
Ja też poroniłam, to był najgorszy dzień w moim życiu. Minął tydzień, a ja nadal nie mogę uwierzyć w to co się stało. Już bym chciał zacząć starania. Pozdrawiam wszystkie przyszłe MAMY
Dodaj nowy komentarz