126

Jak szybko po poronieniu można zajść w ciążę?

użytkownik anonimowy

Witam, 03.09. poroniłam samoistnie w 5tc, krwawiłam do 6.09. Bardzo chcę mieć dziecko i staram sie z mężem o nastepne. Czy po poronieniu samoistnym są dni płodne? Czy jest duże prawdopodobienstwo zajścia w ciążę? Robiłam już test, ale negatywny:(

Odpowiedzi - Jak szybko po poronieniu można zajść w ciążę?
Odpowiedź eksperta Lekarz Aneta Zwierzchowska


Witam!

Owulacja po poronieniu może się pojawić już po 2-4 tygodniach. Pewność, że okresy płodne się pojawiają, mamy wtedy, gdy powraca regularne miesiączkowanie. Zwykle doradza się odczekanie 2-3 normalnych cykli ze staraniami o kolejną ciążę - dajemy sobie wtedy czas na pełną regenerację fizyczną oraz psychiczną. Zbyt wczesne zajście w ciążę, od razu po utracie ciąży, obarczone jest zwiększonym ryzykiem kolejnego poronienia. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Zadaj pytanie ekspertowi
Potret użytkownika anonimowego

Witam serdecznie wszystkie poszkodowane mamusie. Niestety ja też długo się nie nacieszyłam. Byłam w 7tc i poroniłam 3 tygodnie temu, też strasznie cieszyliśmy się z narzeczonym, a tu taka przykra niespodzianka. Nie czyścili mnie w szpitalu, po tygodniu przestałam krwawic, chyba wszystko ze mnie zeszło, bo czuję się dobrze i bardzo chciałabym już być znowu w ciąży. Kiedy trafić na te dni płodne? Czy jest to realne w tym momencie? Mam córkę 10 lat, ciążę przeszłam bardzo dobrze, mam 30 lat, co robić? Tak bardzo chciałabym mieć drugie maleństwo. Pozdrawiam wszystkie kobitki, jesteście wspaniale i silne.

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Ja poroniłam w 10tc dokładnie 20.12.2009. Czy jak skończę krwawić to czy mogę starać się o następne? Bardzo pragnę, 3 lata staraliśmy się o dziecko, a tu poronienie. Zaznaczam, iż mam już 33 lata.

Potret użytkownika anonimowego

Ja poroniłam 29 listopada i tego samego dnia mnie czyścili, więc minął już miesiąc i nie raz już kochaliśmy się bez zabezpieczenia. Jaka jest szansa, że zaszłam w ciążę? A dodam, że przestałam krwawic po dwóch tyg., a trzy dni później znowu krwawiłam. I nie wiem czy to był okres czy dalszy ciąg krwawienia? paulina

zdjęcie użykownika ANULKA230579

TO JEST WŁAŚNIE TO, ŻE NIE WIADOMO KIEDY DOKŁADNIE MOŻNA ZAJŚĆ ZNOWU W CIĄŻĘ, JA DOKŁADNIE TEGO SAMEGO DNIA PORONIŁAM ALE PRZESTAŁAM KRWAWIC PO TYGODNIU I NIE CZYŚCILI MNIE. KOCHAŁAM SIĘ 1WSZY RAZ PO TYGODNIU I BEZ ZABEZPIECZENIA, W TEJ CHWILI SZUKAM ODPOWIEDZI NA PYTANIE JAK DOKŁADNIE WYGLĄDA I JAK SIĘ CZUJE SZYJKA MACICY PO ZAPŁODNIENIU? MOŻE KTÓRAŚ Z WAS DZIEWCZYNY WIE???

zdjęcie użykownika herbaciana

Hej, już pisałam na tym wątku ,ale jeszcze raz napiszę. Z ciążą po poronieniu naprawdę należy odczekać. I nie mówię tu ot tak, bo mam jakieś widzimisię. Urodziłam 25 września w 23tc,miałam łyżeczkowanie, 1 gin KAZAŁ się wstrzymać, 2 mówił że można się starać od razu (w 2/3 cyklu). Tydzień temu poroniłam znowu w 5,5tc. Odczekałam zbyt mało cykli...Organizm nie zregenerował się tak jak trzeba.
Ciało kobiety to cudowny wynalazek, ale po takich przejściach jak poronienie musi swoje odczekać.
Pozdrawiam i życzę udanych prób.
Agnieszka

zdjęcie użykownika herbaciana

ANULKA ze swoich obserwacji powiem tak, śluz miałam biały i gęsty, temperatura mierzona waginalnie stała, podwyższona 37,2, szyjka była miękka, zamknięta. Na usg lekarz zmierzył mi endometrium-17mm
Każda kobieta jest inna i inaczej jej ciało reaguje na ciążę.
Radziłabym zrobić test bHCG lub usg u lekarza.

zdjęcie użykownika ANULKA230579

BARDZO DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDŹ. POZDRAWIAM SERDECZNIE. ANULKA

Potret użytkownika anonimowego

Hej w 11 tygodniu ciąży dowiedziałam się ze moja dzidzia obumarła w 8/9 nie miałam żadnych objawów plamień czy coś... tylko w 11 tyg bardzo skąpe brązowe plamienie i właśnie wtedy na usg okazało się, że dzidzia obumarła. Zatrzymali mnie w szpitalu, na drugi dzień podali mi tabletkę na wywołanie poronienia, na trzeci miałam wykonywany zabieg łyżeczkowania
Moje krwawienie po łyżeczkowaniu trwało 11 dni, miesiączka przyszła 08.11.09 i trwała 7 dni,
kolejna 08.12.09.

Wstyd mi się przyznać ale od czasu pobytu w szpitalu nie byłam jeszcze u lekarza, bo strasznie to przeżyłam co się stało. Każdą wizytę odkładałam na następny tydzień i postanowiłam, że w ten czwartek już pójdę i mam parę pytań:
1. czy moje krwawienia są prawidłowe?
2. kiedy mogę zacząć starać się o kolejną dzidzię?
3. jakie badania mam wykonać? (czytałam na innych forach, że lekarz może mi żadnych nie zalecić ponieważ to pierwsze poronienie), więc o jakie badania mam się upominać ?

Proszę o wypowiedzi
pozdrawiam
Sabcia

zdjęcie użykownika evi

Witam!
Ja z kolei dwa lata temu zaszłam w ciążę i pierwsze usg miałam robione w 5 tc, nie było jeszcze widać serca i gin pow, że mam przyjść za tydz. Było to przed Wigilią, więc na usg poszłam dopiero po nowym roku. Był to już 8tc, a serca nadal nie było słychać:( kolejne usg potwierdziło moje obawy i musiałam przejść zabieg łyżeczkowania. Nie pamiętam jak to było z kolejnym krwawieniem i kiedy ona dokładnie przyszło, pamiętam, ze strasznie bolało i zwijałam się z bólu po tych trzech miesiącach bez miesiączki. Tak się złożyło, że dokładnie rok później znowu podejrzewałam ciążę, testy zrobiłam jeszcze przed dniem, w którym miała przyjść miesiączka i pojawiły się dwie kreski, druga co prawda blada ale jednak, kolejny test to samo. Zrobiłam betę i wyszła jakoś ponad 200. Moje szczęście jednak szybko się skończyło, bo dwa czy trzy dni po spóźnionej miesiączce pojawiło się plamienie i coś jakby gęsta krew czy skrzepy. Poszłam na usg i niestety nic nie było widać - lekarz stwierdził, że nastąpiło samoistne poronienie i wszystko samo się wyczyściło. Kolejna miesiączka była normalnie.
W tym roku po raz trzeci zaszłam w ciążę. Zapłodnienie było 30 listopada 2009. Bardzo szybko zrobiłam dwa testy z których nic nie wyszło, trzeci jeszcze przed samą planowaną miesiączką i pojawiły się dwie kreski, druga bladoróżowa. Beta z 18/12 ponad 900, usg 21/12 w którym było widać prawdopodobnie pęcherzyk ciążowy ok 4 mm, beta z 21/12 ok 2500, beta z 29/12 ponad 5000, czyli już nie tak dobrze:(.. w pon to jest 4 stycznia byłam na usg i był widoczny tylko pusty pęcherzyk wielkości 10 mm :((( czekam do piątku na kolejne usg, bo lekarz jeszcze niczego nie przekreślił - -pow., że albo jeszcze go nie widać, albo są dwie inne mniej fajne możliwości. Albo zarodek przestał się rozwijać, albo ciąża pozamaciczna.. Do wczoraj jeszcze miałam nadzieję, że w ciągu tego tyg. coś się pokaże. Co prawda czytałam o przypadkach, że cokolwiek pojawiało się dop. w 7 czy 8 tyg. U mnie w momencie robienia usg był dokładnie 5 tydz od zapłodnienia - według moich obliczeń, także cień szansy sobie dawałam.. jednak wczorajsza beta pokazała że jest minimalnie niższa od tej robionej przed tygodniem:(((
Chyba nie muszę pisać co czuję - ale jeśli potwierdzi się najgorsze, prawdopodobnie poczekam z 2 cykle i będę próbować dalej. Mam 26 lat i mam nadzieję, że będzie dane mi być mamą :) ..
Pozdrawiam i trzymam kciuki za każdą z Was starającą się o dzidziusia !!!!
Evi

Potret użytkownika anonimowego

Witam ja też poroniłam w 10 tygodniu, 13 listopada miałam zabieg, miesiączkę dostałam 21 grudnia, ale już staramy się o dzidziusia. Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Ja poroniłam w nocy przed sylwestrem. Moja ciąża była obumarła, zatrzymała się na 6/7 tyg. Dostałam wcześniej skierowanie na zabieg, ale lekarz powiedział, że mogę jeszcze poczekać, bo są spore szanse, że poronię samoistnie. Tak też się stało jak napisałam wcześniej 31 grudnia. Wcześniej przez 2 dni miałam plamienia, a w nocy dostałam silnego krwotoku (3 podpaski maxi jednorazowo na jakieś 20 minut), silne bóle brzucha, kilka tabl. przeciwbólowych nie pomagało. Rano wypadło ze mnie coś podczas korzystania z toalety, później wypłynęło coś ze mnie ponownie średnicy może 5 cm. Po tym bóle zaczęły powoli ustawać. Teraz jest 9 dzień i nadal krwawię, jednak zdecydowanie mniej. Nie wiem kiedy to się skończy. Tak bardzo nie mogę się doczekać kolejnej ciąży, tak bardzo się cieszyłam:(

Potret użytkownika anonimowego

Witam, widzę że nas tu sporo. Ja też poroniłam w 7 tygodniu (ciąża obumarła), potem był szpital i zabieg. Było to 25.11 - niestety w dalszym ciągu nie dostałam miesiączki a minęło już trochę. Sabcia - po łyżeczkowaniu ja krwawiłam 2 tygodnie, potem poszłam do giny i powiedziała, że wszystko się ładnie zagoiło i macica się skurczyła. Jeżeli chodzi o badania, to mam zrobić jeszcze raz toksoplazmozę (robiłam jakieś pół roku temu) i wymaz z pochwy na różne choroby typu np. chlamydia. Poza tym myślę również o hormonach tarczycy. A teraz czekam na miesiączkę, jak się zacznie to będę najszczęśliwszą osobą na świecie, bo chcę znowu się starać.
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny w takiej sytuacji - pozytywne myślenie potrafi zdziałać cuda, pamiętajcie :-)

zdjęcie użykownika evi

A powiedz konkretnie jak nazywają się badania, które będziesz robić? Ostatnio trochę poczytałam na ten temat i różnie piszą - - nie wiem czy połowa z nich w ogóle jest do czegoś potrzebna. Ja jeszcze nie wiem co z moim "pustym pęcherzykiem" - jutro usg - - ale skoro spadła beta to wielkich nadziei nie mam. Za to mam zamiar od razu wziąć się za badania - zapisałam się już do kilku lekarzy - w tym gin- endokr. Chcę zasięgnąć kilku opinii u różnych lekarzy.
Mam nadzieję, że szybko dostaniesz upragnioną miesiączkę i niedługo będziesz cieszyć się wynikiem dwóch kresek na teście :) pozdr

Potret użytkownika anonimowego

Witam ponownie mamusie aniołków i nie tylko...EVI strasznie mi przykro z powodu tego wszystkiego co Cię spotkało. Nie wyobrażam sobie jak Ty to wszystko zniosłaś..... w ogóle jest mi przykro z każdego przeczytanego przypadku, co my kobiety musimy przechodzić. Przypomnę, że poroniłam 29 listopada 2009 roku, po tygodniu krwawienie ustało i już kochaliśmy się bez zabezpieczenia. Później po trzech dniach znowu i tak dalej już normalnie, ale zawsze finał kończy się w środku. Nie wiem tak do końca czy to rozsądne, ale co ma być to będzie. Dziś mija 5 tydzień i 4 dni, jeszcze nie dostałam @ i nie wiem co myśleć. Podobno pojawia się od 4 do 6 tygodni. 10 stycznia lecę do Polski i mam wizytę 25 stycznia. Zobaczymy co powie ginekolog. Choć na ogół za dużo razy w życiu się zawiodłam, to wierze, że los się w końcu uśmiechnie i do Was też kobietki, bo naprawdę zasługujemy na to......

zdjęcie użykownika evi

Niestety, byłam w pt na usg, pęcherzyk troszkę urósł, ale nadal jest pusty :((( Dostałam skierowanie do szpitala :((...

zdjęcie użykownika kingax1

Witam, ja zaszłam w ciążę w maju 2009 roku ale niestety okazało się że ciąża była martwa i na dodatek była to ciąża mnoga. Lekarz powiedział mi, że najlepiej gdybym sama poroniła i tak się stało pod koniec lipca poroniłam. Lekarz powiedział mi, że od września powinnam się starać ponownie o dziecko, i tak się stało. Niestety do dnia dzisiejszego nie mogę zajść w ciążę. Co miesiąc robię 2 nawet 3 testy ciążowe i nic. Czy coś może być ze mną nie tak, dlaczego nie mogę być w ciąży? Choć tak bardzo pragnę mężem, kochamy się regularnie, a w szczególności kiedy mam dni płodne. Dodać, że mam już 1 dziecko, ale pragnę jeszcze jedno. Proszę o odpowiedź.

Potret użytkownika anonimowego

Witam ponownie :-). Pierwszy wpis na tej stronie z 7.01 to też ja. Jestem dzisiaj przeszczęśliwa, bo wczoraj mi się wreszcie zaczęła miesiączka - trwało to 51 dni, ale się wreszcie doczekałam :-). Leje się teraz ze mnie strasznie, no ale to chyba dobrze, bo się oczyszcza wszystko już całkiem. Jestem umówiona na 29.01 do lekarki i zobaczymy co dalej. Evi - te badania to jest wymaz z pochwy pod kątem takich chorób jak Chlamydia, Ureaplazma i Mykoplazma. To chyba nie wszędzie robią, mi lekarka powiedziała gdzie mam iść, bo tam robią. Pójdę jak mi się okres skończy. Poza tym mam jeszcze zbadać przeciwciała kardiolipidowe - to jest chyba badanie z krwi. Kingax1 - nie martw się, wg mnie po prostu się trochę blokujesz, jak ja się starałam o poprzednią ciążę to mi się udało po 4 miesiącach. Przez pierwsze 3 strasznie panikowałam, leżałam z nogami do góry, testowałam co chwilę i nic. Potem stwierdziłam, że koniec tego - w końcu to ma być dla nas miłe doświadczenie, jak się trafi to będzie dobrze ale już nie na siłę i trzy tygodnie później zobaczyłam dwie kreski. Kupcie sobie dobre wino i pamiętajcie, że jak nie w tym miesiącu to w następnym. Jak już raz Ci się udało to znaczy ze jest ok. Ja niestety straciłam tamtą ciążę (to była moja pierwsza ciąża w życiu, więc straszna tragedia i pytania dlaczego ja), ale jestem pełna optymizmu i wiem, że następnym razem się uda :-)))))))))))

zdjęcie użykownika wiki22222

Witam, ja poroniłam dwie ciąże, jedną 3 lata temu w 10-tyg- dostałam krwotoku, a drugą 2 lata temu w 8- tyg, lekarz stwierdził ze dziecku nie bije serduszko, zostałam wyłyżeczkowana. Ból był tak ogromny po stracie tych 2 ciąż, że przez długi czas nie chciałam zachodzić w ciążę, porobiłam bardzo dużo drogich badan okazało się, że wszystko w porządku. Niby w tej drugiej było, że przeszłam różyczkę;( Sama nie wiem jak chodzę z tymi moimi wynikami to każdy lekarz mówi co innego;( Miesiąc temu postanowiliśmy z mężem spróbować zajść w ciążę. Niestety nie udało się, ale nie tracę nadziei, i wszystkim Wam życzę tego samego, nie poddawajcie się.

Potret użytkownika anonimowego

Witam Was dziewczyny,
3 grudnia 2009 na rutynowej wizycie u gina będąc w 10 tyg ciąży dowiedziałam się, że muszę poddać się zabiegowi wyłyżeczkowania - puste jajo płodowe. Po zabiegu przez ok 3 dni krwawiłam bardzo obficie, potem jeszcze 4 dni delikatnego plamienia. W 11 dniu po zabiegu już kochaliśmy się z mężem, bardzo szybko doszłam do siebie fizycznie, psychicznie było i jest znacznie gorzej. Mąż powiedział bym myślała, że Bóg nie chciał nam dać chorego dziecka więc wolał nam je zabrać, że dobre jest z całej tej sytuacji to, że możemy mieć dzieci, że jesteśmy płodni i że będziemy próbować jak tylko będzie już można. W styczniu 5 dostałam @, bardzo obficie krwawiłam, pierwszy raz odkąd w ogóle mam @ nią miałam żadnych boli:)
22 stycznia mam wizytę u gina- jestem bardzo ciekawa, czy wszystko tam w porządku, bardzo bym chciała jak najszybciej zacząć się starać o dzidzie.
3majcie się dziewczyny! Będzie dobrze, Trzeba wierzyć i dbać o siebie!
Pozdrawiam
Kasia(Cazja)

Potret użytkownika anonimowego

WITAM WSZYSTKICH!!
MAM SYNKA 5 LETNIEGO Z KTÓRYM PRZESZŁAM CIĄŻĘ IDEALNIE

Potret użytkownika anonimowego

Cześć dziewczyny ja również poroniłam 29 listopada 2009 r. Pierwszą @ dostałam 31 grudnia czekam na kolejną i powiem wam, że mam nadzieje że jej nie dostanę. Przeżyłam to strasznie i cały czas myślę o kolejnym maluszku. Boję si,ę że zwariuje. Mam już córcie, która ma 5 lat. Powiedzcie proszę kiedy mam zrobić test? W ten sam dzień co mam dostać @? Czy teraz też mogę już go zrobić? Zostały mi 4 dni do @ czy test wykaże już ciążę? Nie chcę teraz robić, bo boję się że pokaże mi wynik negatywny, a ja wolę się łudzić, że znowu będę mamą.

zdjęcie użykownika evi

Poczekaj jeszcze do tego dnia, w którym powinnaś dostać @ ... jeśli zrobisz wcześniej mogą pojawić się dwie kreski - druga blada, ale nie muszą. Zawsze też możesz zrobić beta hcg powinno już pokazać, jeśli jesteś w ciąży. Powodzenia!

Potret użytkownika anonimowego

Ja dowiedziałam się, że serduszko mojej kruszynki nie bije 21 grudnia ok godz.17, na drugi dzień trafiłam do szpitala badania. 23 grudnia miałam zabieg wyłyżeczkowania jamy macicy, a 24 po południu wypisali mnie do domu. Każdego dnia zadaje sobie pytanie, dlaczego ja, przecież tak bardzo pragnęłam zostać mamą i poczuć bicie małego serduszka, a tak bardzo się cieszyłam, teraz jeden wielki żal. Dlaczego musiało się to stać, teraz tak bardzo nie mogę doczekać się kolejnej ciąży.

Potret użytkownika anonimowego

Evi bardzo Ci współczuję:( życzę Ci z całego serca dużo szczęścia i siły walki!!

Ja również poroniłam 1,5 roku temu w 12tc i miałam robione łyżeczkowanie:(
Nie życzę tego nikomu, aby to przechodził. Mam 24 lata, na początku z mężem uważaliśmy, lecz teraz od ponad pół roku jak nie dłużej odbywamy stosunek przerywany i miejmy nadzieję, że coś się pojawi. Nie wiem czy wy też tak macie, ale ja się troszkę boje:(nie chce 2 raz tego samego przechodzić i przede wszystkim nie chcę rozczarowania!
Alicja-24

Potret użytkownika anonimowego

Witam, 6 stycznia tego roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży:) To było wspaniałe uczucie. Po prostu ryczałam jak dziecko, a ze mną mój mąż. 18 stycznia poszłam na usg. Widziałam pęcherzyk płodowy. Gin kazała przyjść 1 lutego. Pełna nadziei jechaliśmy. Gdy zobaczyłam na monitorze ten sam obrazek jak poprzednio, zaniemówiłam, szok. Dostałam skierowanie do szpitala. W szpitalu 2 lutego kolejne usg i kolejny zawód (mimo że nie miałam nadziei, że tamto usg może pomyłka to jednak znów załamka). Diagnoza- puste jajo płodowe. Łzy. Dostałam tabletki 2 na wywołanie poronienia. Po 3 godzinach straszne bóle, po 5 godzinach zaczęłam krwawić, a po 6 godzinach od podania tabletki było już po wszystkim.
Te godziny przed zabiegiem były straszne. Płakałam cały czas. A mój m. jak tylko na mnie spojrzał to również płacz. Ale nie chciał mi tego pokazać i ukrywał łzy. Jednak ja widziałam, że jest z nim nie za dobrze. Mimo to nie pokazywał, żebym i ja nie płakała. Przed zabiegiem, gdy dawaliśmy sobie całuska - wtedy już nie wytrzymał. Płakał i nie potrafił się powstrzymać.
Teraz ponad tydzień od zabiegu fizycznie czuje się dobrze, ale psychicznie nie za dobrze. Jednak jak nigdy pragnę jeszcze bardziej dzidziusia. Postanowiliśmy, że po 1 @ zaczniemy się starać, bo wiem, że od razu nie zajdę:(
A co do krwawienia po zabiegu 2 godziny krwawiłam, a potem to w ogóle nie krwawiłam. Dopiero na 3 dzień po mała smuga śluzu z krwią i koniec. Potem ciemno żółte upławy. W poniedziałek po zabiegu byłam na usg i wszystko w porządku. Gina powiedziała, że widocznie dobrze mnie wyczyścili. Więc mam nadzieje, że będzie dobrze, ale nie ukrywam, że jak zajdę to będę w stresach od samego początku :(

...im więcej Bóg chce nam dać, ty więcej każe nam pragnąć i czekać...

Pozdrawiam wszystkie kobietki:) Życzę wam i sobie 2 kreseczek i szczęśliwego rozwiązania. Na pewno i nam się uda.

Potret użytkownika anonimowego

Witam, 6 stycznia tego roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży:) To było wspaniałe uczucie. Po prostu ryczałam jak dziecko, a ze mną mój mąż. 18 stycznia poszłam na usg. Widziałam pęcherzyk płodowy. Gin kazała przyjść 1 lutego. Pełna nadziei jechaliśmy. Gdy zobaczyłam na monitorze ten sam obrazek jak poprzednio, zaniemówiłam, szok. Dostałam skierowanie do szpitala. W szpitalu 2 lutego kolejne usg i kolejny zawód (mimo że nie miałam nadziei, że tamto usg może pomyłka to jednak znów załamka). Diagnoza- puste jajo płodowe. Łzy. Dostałam tabletki 2 na wywołanie poronienia. Po 3 godzinach straszne bóle, po 5 godzinach zaczęłam krwawić, a po 6 godzinach od podania tabletki było już po wszystkim.
Te godziny przed zabiegiem były straszne. Płakałam cały czas. A mój m. jak tylko na mnie spojrzał to również płacz. Ale nie chciał mi tego pokazać i ukrywał łzy. Jednak ja widziałam, że jest z nim nie za dobrze. Mimo to nie pokazywał, żebym i ja nie płakała. Przed zabiegiem, gdy dawaliśmy sobie całuska - wtedy już nie wytrzymał. Płakał i nie potrafił się powstrzymać.
Teraz ponad tydzień od zabiegu fizycznie czuje się dobrze, ale psychicznie nie za dobrze. Jednak jak nigdy pragnę jeszcze bardziej dzidziusia. Postanowiliśmy, że po 1 @ zaczniemy się starać, bo wiem, że od razu nie zajdę:(
A co do krwawienia po zabiegu 2 godziny krwawiłam, a potem to w ogóle nie krwawiłam. Dopiero na 3 dzień po mała smuga śluzu z krwią i koniec. Potem ciemno żółte upławy. W poniedziałek po zabiegu byłam na usg i wszystko w porządku. Gina powiedziała, że widocznie dobrze mnie wyczyścili. Więc mam nadzieje, że będzie dobrze, ale nie ukrywam, że jak zajdę to będę w stresach od samego początku :(

...im więcej Bóg chce nam dać, ty więcej każe nam pragnąć i czekać...

Pozdrawiam wszystkie kobietki:) Życzę wam i sobie 2 kreseczek i szczęśliwego rozwiązania. Na pewno i nam się uda.

Potret użytkownika anonimowego

Cześć dziewczyny.
Ja też poroniłam tydzień temu w czwartym tygodniu. To był dla mnie i dla mojego chłopaka szok. Bardzo chciałam być mamą. W szpitalu zrobili mi tylko badania i pobranie krwi. Żadnego zabiegu. Teraz cały czas bardzo silnie krwawię i nie czuję się za dobrze. Lekarz powiedział żebym po tygodniu -10 dniach zrobiła test, jak będzie wciąż pozytywny żebym wróciła do szpitala. Jeszcze do nie robiłam, bo dosłownie leje się ze mnie. Zastanawiam się czy następna @ przyjdzie wkrótce i jak zabrać się do wyliczania dni płodnych? Bardzo chcemy zostać rodzicami. Myślimy o kolejnej próbie w marcu, po moim okresie. Czy wiecie może czy dni płodne pojawią się 12-16 dnia cyklu, czy to wszystko się jakoś zmienia? Mieszkam w Anglii, a tutaj nie ma takiego łatwego dostępu do ginekologa, więc za bardzo nie wiem do kogo się zwrócić o radę.
Dzięki. Pozdrawiam was wszystkie.
Mon

zdjęcie użykownika Renia1

Witam, też miałam taką samą sytuacje jak ty. Też poroniłam, w 4 lub w 5 tygodniu w tym roku. 7.04.2010 r. kochaliśmy się z mężem 18 kwietnia 11 dni po poronieniu i mam dylemat czy mogło dojść do zapłodnienia? Ponieważ też mieszkam za granicą i nie mam kogo się doradzić, proszę pomóżcie!

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Ja oczywiście z tym samym problemem. Poroniłam 01.02.2010, 6 tygodni ciąży, co prawda mam dwoje dzieci, ale płacz, gorycz i żal też czułam, więc wiem co czujecie Wszystkie. Tak bardzo chciałam tego dzieciątka, biłam się z myślami, dlaczego właśnie ja! Jest tyle kobiet, które nie chcą, palą, piją i nic się nie dzieje. Ta ciąża od początku była dziwna, robiłam 2 testy, wyszła jedna kreska po 9 dniach od spodziewanej miesiączki dopiero pokazały się 2 kreski. Szczęście przeogromne trwające 3 tygodnie, byłam łyżeczkowana, kochałam się po tygodniu od poronienia, ponieważ czułam się dobrze. Mam taką cichą nadzieję, że jednak w tym roku miesiączki już nie dostanę. Upewnijcie mnie proszę o tym, iż przed pierwszym okresem po poronieniu jest normalnie owulacja.

Potret użytkownika anonimowego

Szczerze to ja też chciałabym zajść w ciąże już niedługo. Jestem autorką postu z dnia 11.02.2010. Też kochałam się już tydzień po zabiegu bo czułam taką potrzebę. Strasznie mi brakowało bliskości. teraz już nie uważamy i cieszyłabym się gdyby się udało ale też strasznie bym się bała że znów coś się stanie. Ponoć owulacja tak jak ekspert pisał może wystąpić 2-4 tyg od zabiegu więc działajmy :)

zdjęcie użykownika evi

MON -- jeśli nie wiesz, kiedy masz dni płodne - bardzo prosto obliczysz je np w necie na specjalnych kalkulatorach dni płodnych i niepłodnych, musisz tylko znać długość swojego cyklu. Oczywiście podają tam prawdopodobieństwo, bo każda z nas jest inna i jest wiele czynników potrafiących zaburzyć cykl - np. choroba, stres itp.
Szczególnie jeśli jest się po zabiegu łyżeczkowania. ja np. jestem po pierwszej miesiączce po zabiegu łyżeczkowania, z tym, że zaczęłam krwawić w nocy, a na drugi dzień pojechałam do szpitala. Miesiączkę dostałam 25 dni po zabiegu - normalnie mój cykl trwa 27 dni. Także dopiero następna @ pokaże ile faktycznie teraz trwa mój cykl.
pozdr

Potret użytkownika anonimowego

Dzięki Evi. już patrzyłam na te kalkulatory. Przed ciążą miałam bardzo regularne cykle 31 dni. Zastanawiam się czy teraz wszystko wróci do poprzedniego stanu czy może cykl się skróci albo wydłuży? Pozostaje mi tylko czekać. Dzięki za poradę. Pozdrawiam.

Potret użytkownika anonimowego

Chciałabym bardzo działać pozytywnie:) Wczoraj byłam na wizycie u lekarza i ku mojemu zdziwieniu powiedział, że jak chce dziecka, to żebym starała się od razu i zażywała kwas foliowy. Także faktycznie zdania lekarzy są podzielone. Muszę podziękować tu Wam dziewczyny niby zwykłe słowa, a naprawdę poczułam się lepiej. Życzę sobie i Wam by się spełniły nasze oczekiwania związane z ciążą. Pozdrawiam gabi

Potret użytkownika anonimowego

Witam mam 29 lat i wspaniałego 5 letniego synka oraz cudownego faceta. Zdecydowaliśmy się na dziecko czułam kiedy mam jajeczkowanie a mój cykl wynosił dokładnie 28 dni. W dniu pierwszej spodziewanej miesiączki zrobiliśmy test wyszedł pozytywnie powtórzyliśmy go po dwóch dniach znów dwie krechy. Zrobiłam sobie prywatnie bete wynosiła 102,8. 29.11.09 miałam ostatnią miesiączkę na 18. 01.10 byłam zarejestrowana do ginekologa okazało się, że jest pęcherzyk ciążowy 22,8mm ale pusty kazał mi przyjść za 2tyg dwa dni później poszłam do innego lekarza który dał mi nadzieję powiedział z na tym etapie ciąży jest wszystko ok pęcherzyk ma 13.4mm i jest pęcherzyk żółtkowy z którego będzie zarodek.Termin porodu określił na 6. 09.10 wciąż myślałam o pierwszym USG.... kolejną wizytę miałam wyznaczoną na 17. 02.10 jednak nie doczekałam jej 15. 2. w pracy zaczęło się plamienie z płaczem zadzwoniłam o lekarza kazał natychmiast przyjechać po jego minie wiedziałam ze nie jest dobrze dostałam skierowanie do szpitala tam kolejne usg i ta sama zła wiadomość był to 11 tydz następnego dnia o godz 11 założono mi 4 tabletki o godz 16 poczułam jak wszystko ze mnie zeszło ból psychiczny nie jest porównywalny z bólem psychicznym. Następnego dnia zrobili mi kolejne USG obyło się bez zabiegowo teraz siedzę w domu w szpitalu powiedzieli mi ze mam prawo do 2 miesięcznego macierzyńskiego żeby dojść do siebie nadal się oczyszczam i wiem że to źle brzmi ale marzę już o kolejnym dziecku choć tak bardzo ubolewam nad stratą tego. Za ok dwa tyg odbiorę wynik badania histopatologicznego.Trzymajcie za mnie kciuki bym mogła jeszcze kiedyś męczyć się na porodówce by po chwile przytulić swoje maleństwo. Życzę wszystkim dużo nadziei której mi teraz zabrakło Pozdrawiam

zdjęcie użykownika evi

Ja aktualnie jestem w trakcie badań, gin stwierdziła, bym przez 2, 3 cykle się wstrzymała, bo trzeba sprawdzić w czym jest problem. Przyznam, że na gorąco po fakcie od razu też chciałam próbować, ale po lekkim opadnięciu emocji ( pewnie też hormonów ) postanowiłam się zastosować. Przede mną badania na przeciwciała antykardiolipidowe - jeśli to się potwierdzi - od razu od pierwszego dnia kiedy mi się spóźni miesiączka będę dostawać zastrzyki ( do końca ciąży codziennie w brzuch ! ) i tabletki przez jakiś czas. Przeraża mnie ten fakt, ale jak to ma pomóc to trzeba będzie pocierpieć :) Buziaki dla Was dziewczyny!

Potret użytkownika anonimowego

To fakt, tyle dziewczyn pozbywa się swoich pociech, a tym kobietom, które bardzo tego pragną nie jest to dane. Jestem 4 dzień po poronieniu i jest mi głupio, że tak bardzo pragnę swojego męża, mimo tego bólu. Codziennie spędzam sporo czasu czytając wszystkie fora posty i zawsze tam gdzie piszecie kochane, że próbujecie już nawet miesiąc po zabiegu napawa mnie to dużą nadzieją. Trzymam za NAS WSZYSTKIE KCIUKI zobaczycie, że będziemy jeszcze cudownymi mamusiami. U mnie odbyło się bez zabiegu dostałam lek i potem antybiotyk do domu. Czy któraś z Was miała podobnie? W życiu bym nie pomyślała, że z takim utęsknieniem będę czekała na okres. Trzymajcie się, BUZIAKI

Potret użytkownika anonimowego

Witam ja poroniłam swoją pierwszą wymarzoną ciążę w 3 tygodniu ciąży. Obeszłam się bez zabiegu łyżeczkowania, minął już ponad tydzień od prawie już nie krwawię. Nie wiem kiedy znów mogę się starać? Boję się, że znów to przeżyję, ale dziecko to największa radość w życiu.

Potret użytkownika anonimowego

Witam jestem autorką postu z 20.02 po tygodniu od poronienia też przestałam plamić, zrobiłam sobie kontrolnie bete i wciąż wskazywała na 1 tydz ciąży. Sama od siebie zrobiłam sobie toxo i dzisiaj idę na kolejną bete w piątek. Z wynikami histo i bety idę do gina, pewnie powie, że parę cykli trzeba na pewno odczekać. Wiem, że łatwo mówić, ale trzeba mieć nadzieję i starać się jak najmniej myśleć o tym co nas spotkało.

Potret użytkownika anonimowego

Witam Was :) Też przeżyłam to co Wy, poroniłam w 8 tygodniu ciąży dokładnie 31 grudnia 2009, 3 dni wcześniej zaczął się lekki ból brzucha, w sylwestra rano po prostu wszytko poszło...:(( Pojechaliśmy z mężem do szpitala, wzięli mnie na oddział i mimo że nie zrobili usg przez 5 dni pobytu dostawałam stale tabletki na podtrzymanie ciąży, dopiero w 5 dniu zrobili mi usg gdzie lekarz ze zdziwieniem powiedział mi " Ale tu w macicy nic nie ma, jest całkowicie pusta". Wypisali do domu, przepisali tabletki przeciwzapalne i tyle. W zeszłą środę byłam u swojej gin, niby wszystko ok, przepisała mi tabletki anty na trzy miesiące, a po tych trzech miesiącach hmmm mamy już zielone światło.Tyle że ja dostałam pierwszy okres po poronieniu 4 lutego no a teraz cisza. Tabletki mam zacząć brać od pierwszego dnia cyklu ale ani widu ani słychu, a przez te dwa miesiące kochaliśmy się cały czas bez żadnego zabezpieczenia he he więc może już tam jakaś mała dzidzia jest a jeszcze o tym nie wiemy :) 15-go marca mam usg żeby sprawdzić czy wszystko się dobrze zagoiło, więc się okaże, boe podejrzewam, że to może być ciąża bo jem i jem i jem :) Trzymajcie kciuki :)**

Potret użytkownika anonimowego

Witam, jestem po zabiegu tydzień. Mam 29 lat i była to moja pierwsza ciąża. Bardzo się z mężem cieszyliśmy, bo przez ostatnie półtora roku życie nasz nie rozpieszczało (zmarł mój tata). W końcu poczuliśmy skrzydła i chęć życia.
Byłam w dwunastym tyg., badania według lekarza książkowe, moje samopoczucie również.....dzidzi serduszko stanęło w 9-10 tyg. W szpitalu dostałam trzy razy tabletki, bo nie mogli mi wywołać poronienia. W tej chwili fizycznie czuję się ok ale psychicznie marnie. Czytając Wasze posty lecą mi łzy i wiem, że każda z nas przechodzi to podobnie ciężko, ale ja też mam nadzieję, że będzie nam dane jak najszybciej znowu cieszyć się Tym na co wszystkie czekamy. Za trzy tygodnie mam iść do gin. ale w szpitalu powiedziano nam, że mamy się wstrzymać z seksem przez mc. Jak tylko to będzie możliwe chcemy od razu się starać.

Trzymam dziewczyny za Was kciuki.
Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Jest mi bardzo przykro gdy czytam to, wiem co przechodzimy, ale gdy to jest pierwsza ciąża to mój ból wydaje się mało istotny. Dziewczyny moim zdaniem trzeba myśleć pozytywnie, tylko takie nastawienie jest połową sukcesu. U mnie minął już ponad miesiąc i powiem szczerze, że nie wiem czego chce. Najbardziej teraz mnie boli, że mój facet nie chce, a ja nic nie mogę zrobić niby nic na siłę:( Rozwiewa to moje zaufanie do Niego, rozważam fakt czy mnie kocha, czy może nie chce tego przechodzić jeszcze raz. Po nocach śnią mi się malutkie rączki śmiech dziecka, jak budzę się liczę ile tygodni miałaby moja ciąża, zastanawiam się czy czułabym już ruchy mojego dzieciątka, popadnę chyba w paranoje. DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO??? :((

Potret użytkownika anonimowego

Witam Was serdecznie. Tak samo jak wy, cieszyłam się się na malutką dzidzię, a tu okazało się że nic z tego 16.03.10 r. miałam wyłyżeczkowaną jamę macicy z powodu obumarcia zarodka, po zabiegu czułam się dobrze, nie miałam bólu brzucha, nie krwawiłam, a w sobotę miałam ból brzucha i dalej krwawię. Po każdej wizycie w toalecie, widząc krwawienie, zastanawiam się dlaczego ja. Mimo że już mam wspaniałego synka, bardzo pragnęłam jeszcze jednej kruszynki. Boję się następnej ciąży, tego stresu, szkoda, że nie wiadomo, dlaczego tak się stało, to pewnie ułatwiałoby postępowanie przy następnej ciąży, ale niestety trzeba wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Muszę się przyznać, że nie radzę sobie z tą sytuacją, psychicznie bardzo podupadłam. Gdyby nie mój mąż nie wiem, jakbym to przeszła. Wiem, że on sam bardzo przeżył tę utratę ciąży, ale dla mnie się bardzo trzyma. My wszystkie tak bardzo pragniemy małej istotki, a są tysiące kobiet, które jej nie chcą, pozbywają się jej. Ostatnio czekając na wizytę u ginekologa przyszła dziewczyna, która zwlekała, chyba sama się okłamywała, że nie jest w ciąży. Lekarz stwierdził 24 tydzień ciąży, ona w ogóle o nią nie dbała i ciąża się utrzymała, prawidłowo się rozwijała, a my dbamy, staramy się i nagle takie nieszczęście. Pytanie dlaczego tak się dzieje???
Jak dojdę do siebie, to też będziemy się starać. Lekarz mówił, że po trzech miesiącach, ale słyszałam od koleżanki, że są przypadki, że za szybko zachodząc w ciążę, może dziecko źle się rozwijać, więc jest następne nurtujące pytanie, sama nie wiem, co mam myśleć, psychicznie poległam, chciałabym szybko zajść w ciążę i cieszyć się z narodzin kolejnej dzidzi :))))))))))
Bardzo nie podobała mi się cała kwestia tego zabiegu, podejście lekarzy, opieka jaką byłam otoczona, brak zainteresowania ze strony położnych. Lekarz zapytał mnie, czy nie miałam lepszego powodu, by przyjść do szpitala. Po usg od razu zaczęłam plamić, lekarz wykonujący zabieg w rękawiczkach kręcił się po całej sali, wszędzie zaglądając, położna, która była przy zabiegu, też totalna olewka. Cieszy mnie tylko fakt, że odleciałam i nie pamiętam szczegółów. Po odwiezieniu mnie na salę, chciałam do toalety, to mi powiedziała położna, że mi się wydaje, bo przecież nic nie piłam. Po upływie prawie godziny sama się zwlekłam, choć mi zabroniły, i, niestety, wcale mi się nie wydawało. Później też miały przyjść, bo jestem cukrzykiem i muszę brać insulinę, ale sama chodziłam się pytać, czy mogę. Przy wypisie żaden lekarz nie pofatygował się mnie zobaczyć, zapytać o samopoczucie i poinformować, jak dalej należy postąpić.
Cała ta sytuacja nie poprawiła mojego samopoczucia. Dlaczego w takiej ciężkiej dla nas sytuacji nie mamy zapewnionej należytej opieki medycznej i psychologicznej?
Ale w naszym kraju jesteśmy skazane na siebie i same musimy się wspierać, więc trzymam za Wszystkie kciuki i musi być dobrze i w to należy wierzyć :))))))))))))))))))))))))))))))))))

Potret użytkownika anonimowego

cbgdbf

Potret użytkownika anonimowego

Ja urodziłam nagle w 15 tyg.ciąży, synek nie miał szans na przeżycie:( Jesteśmy załamani i chcemy mieć dzidziusia. Czy muszę czekać aż pół roku? Pomóżcie

Potret użytkownika anonimowego

Przede wszystkim przykro mi, że i ciebie to spotkało. Ja również poroniłam, ale w 7tc dostałam krwotoku. Moja ciąża wcześniej obumarła. Krwawiłam przez miesiąc, jednak nie miałam zabiegu. Każdy lekarz ma własną teorie, jednak pół roku myślę, że nie jest konieczne aby fizycznie dojść do siebie, bardziej psychicznie. Po ok 3 miesiącach myślę, że można zacząć się starać. Ja również staram się bo bardzo chce dzidziusia, jednak 2 dni temu dostałam po 40 dniach okres. miałam bardzo bladą kreskę na teście. Myślę ze była to ciąża biochemiczna :(. Odczekaj ze 3 pełne cykle. Jeśli organizm będzie gotowy na ciąże, to do niej dojdzie. Powodzenia.

zdjęcie użykownika Renia1

Hej, mam takie pytanie. 7 kwietnia tego roku poroniłam:(. Byłam w czwartym lub w piątym tygodniu ciąży.
Kochaliśmy się ze swoim mężem 18 kwietnia bez zabezpieczenia czy mogło dojść do zapłodnienia? Bardzo proszę o pomoc!

zdjęcie użykownika Renia1

Dostałam odpowiedź, że mogło dojść do zapłodnienia?
Po jakim czasie mogę zrobić test ciążowy i czy mogę być w tej ciąży na 100%
Bardzo proszę o pomoc! Pozdrawiam

Potret użytkownika anonimowego

Cześć. Ja poroniłam 5 kwietnia tego roku. 6 kwietnia miałam zabieg, dziś mija 3 tyg., a ja nie dostałam @. Powiem Wam szczerze, że wierzę, ze jeżeli zaszłabym w ciąże teraz zaznaczam, że kochałam się 2 tyg. temu bez zabezpieczenia. Wierzę, że by się udało, pozdrawiam ,,,Kiki17

Potret użytkownika anonimowego

Cześć dziewczyny, ja byłam w 11 tygodniu ciąży i okazało się że maleństwo się nie rozwija. 26 stycznia 2010 miałam zabieg (musieli mnie czyścić, łyżeczkować, jak kto woli). Pierwszy okres dostałam 24 marca 2010. No i teraz powinnam mieć kolejny okres ale go nie mam :( zaczynam się martwić, przekonana jestem, że to nie ciąża, bo zabezpieczaliśmy się i ustaliliśmy z mężem że na razie mój organizm musi odpocząć. Zaznaczam, że ostatnie 3 tygodnie się odchudzałam, brałam tabletki wspomagające odchudzanie, do tego stresy związane z sesją egzaminacyjną na studiach (jestem miesiąc przed obroną magisterki) no i duże emocje i stresy związane z moim związkiem. To wszystko pewnie ma wpływ, a ja mimo tego się martwię, że coś jest nie tak i że w trakcie zabiegu zrobili coś źle :( Dla pewności zrobię dziś test ciążowy. Pozdrawiam... Nata24

Potret użytkownika anonimowego

Witam. Mam 22 lata. Poroniłam 20.03.10 będąc w 8 tygodniu, miałam zabieg po którym były powikłania, gdyż miałam zapalenie dopochwowe, do tej pory krwawię. Jak długo jeszcze tak będzie? Chcę ponownie zajść w ciążę tylko jest obawa, że znów będzie powtórka z rozrywki (brak nadziei, zero optymizmu, już nie będę chyba mamą).
GRATULUJE TYM MAMĄ, KTÓRE SZCZĘŚLIWIE PONOWNIE ZASZŁY W CIĄŻE I URODZIŁY ŚLICZNE MALEŃSTWO!

Dodaj nowy komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
Rozwiąż działanie i podaj wynik.
Kolejne pytania Jak szybko po poronieniu można zajść w ciążę?
Dwa tygodnie temu miałam zabieg, nie krwawię w ogóle, tylko dwie godziny po zabiegu krwawiłam, a od tamtej pory w ...
Dzień dobry :) 33 dni temu miałam zabieg łyżeczkowania po 10 tygodniach ciąży. Przez 23 dni po łyżeczkowaniu miałam ...
Witam 2 września poroniłam, miałam zabieg. Lekarz kazał poczekać z ponowną ciążą pół roku, ale od 2 miesięcy staramy ...
Witam, mam 25 lat i razem z mężem planujemy dziecko. Moje pytanie jest następujące, jak mam wyliczyć sobie dni ...
Mam pytanie, mam 26 lat i prubuje zajść w ciąże i nie mogę już od 2 lat, proszę o pomoc.
OKRES MIAŁAM 24 CZERWCA , KOCHALIŚMY SIĘ Z MĘŻEM OD 4 DO 13 LIPCA CODZIENNIE.TERAZ POWINNAM MIEĆ OKRES 24-26 LIPCA, ...
Od kilku miesięcy staramy się z mężem o dziecko, ale niestety nie mogę zajśc w ciąże. Choć od kilku dni dziwnie się ...
Witam. Chciałabym zapytać, czy jak poroniłam samoistnie w 9 tygodniu ciąży, to bylo 01.10.2009, i do dnia ...
Witam. Jestem kobieta w wieku 30 lat. Od około roku biorę leki M*****. Niedawno zaczęłam współżycie. Ponieważ, ...